Teatr klasyczny a współczesne sztuki

performer-1209055_1280Wraz z rosnącą pozycją kina wiele osób wciąż się zastanawia, jaka rola pozostaje teatrowi i jak ma się on dostosować do obecnych czasów. Tendencja jest taka, że odchodzi się od klasycznych sztuk, a nawet jeśli teatry decydują się na ich adaptacje, to sięgają po ich uwspółcześnione wersje. Jaki z tego skutek? Można śmiało uznać, że niestety nie zawsze sztuka, a tym samym teatr, na tym zyskują. Kolejne uwspółcześnienie, kolejne sprowadzenie realiów innej epoki do problemów dzisiejszych przynosi pewne korzyści, ale nie zawsze. Po pierwsze warto się zastanowić, czy nie mamy korzyści edukacyjnej w tym, że pokazujemy sztukę, która dla prawdziwego, pełnego odbioru musi być związana z pobieżną chociaż znajomością epoki, czy kontekstu w jakim powstała. Po drugie mamy przecież widzów, którzy zobaczyliby na deskach teatru adaptację bez szczególnych „udziwnień”, osadzoną w realiach czasów w których powstała, choć oczywiście nie możemy do końca „wyczyścić” jej ze sposobu w jakim my ją odbieramy. Chodzi tu oczywiście o to, że nigdy zapewne reżyserowi nie uda się pozbyć nowoczesnego spojrzenia na sztukę, a jeśli nawet – to przecież odbiorcy nadal mogą ja odbierać przez pryzmat współczesnych czasów. Niezależnie jednak od tego, wydaje się że współcześnie teatr za mało przedstawia klasycznych autorów, z Szekspirem i Czechowem na czele, zbyt często zniekształca je, co byłoby ciekawym eksperymentem i zabiegiem artystycznym, gdyby nie było jedynie obowiązującą normą. Wydaje się, że teatr chcąc dorównać kinu stara się być również sztuką bardziej masową, ale chyba nie do końca o to chodzi, by z filmem się dublować.

Reply